Strach przed słabością

Jak już wcześniej wspomniałam, ojcu jest trudno przyznać się, że potrzebuje pomocy: wizyta u specjalisty oznacza w jego oczach, o wiele bardziej niż u matki, przyznanie się do słabości i niepewności. Miałam już do czynienia w moim gabinecie terapeutycznym z wieloma ojcami, którzy obawiali się, że ich dzieci – przede wszystkim synowie – będą ich postrzegać jako nieudaczników i słabeuszy, tylko dlatego, że szukali pomocy terapeuty. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej! A oto przykład potwierdzający moje słowa: Siedmioletni Sebastian został zgłoszony na terapię, ponieważ nie kontrolował wstrzymywania stolca i chował swoje „niespodzianki” za biurkiem ojca. Ten był oczywiście przerażony. Wszystkie jego wysiłki wychowawcze, zarówno te oparte na wyrozumiałości i pełne troski oraz miłości, jak również bardzo surowe kary, nie przyniosły pożądanego rezultatu. Sebastian wciąż kontynuował swoją „zabawę w chowanego”. Co było tego przyczyną? Pan Bakowski, jego ojciec, był mężczyzną, który w wyniku wychowania wciąż kontrolował samego siebie, swoje życie opierał wyłącznie na rozsądku i zawsze znał motywację swojego postępowania. Nie potrafił on więc ani zrozumieć, ani zaakceptować nierozsądnego zachowania własnego syna, który był przecież jeszcze małym chłopcem. Sebastian był wielokrotnie karany za swoje niemądre „przewinienia”, poniżany, zawstydzany i ośmieszany.

Witaj na moim portalu! Na co dzień pracuje w bibliotece, bardzo dużo czytam, można nazwać mnie typowym molem książkowym. Na blogu zamieszczam ciekawe wpisy z rożnych dziedzin wiedzy. Zapraszam do komentowania!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)