BEZWŁADNE PCHNIĘCIE

Roberta zrobiła niezdarny ruch w jego kierunku. Odepchnął ją silnie i niechcący zranił w twarz. Roberta upadła i łódź zaczęła się chybotać. Wstał i wyciągnął ręce, żeby jej pomóc, ale spowodował tym wywrócenie się łodzi i oboje znaleźli się w jeziorze. Roberta wzywała pomocy walcząc o życie. Nie pomógł jej jednak i pozwolił utonąć. Usłyszał bowiem wewnętrzny głos, który mówił: „Czyż to nie to, o   czym rozmyślałeś w swoim wielkim nieszczęściu? I zobacz! Mimo twego strachu i niezdolności do czynu to, właśnie to samo się stało. Wypadek, zwykły wypadek. Bezwiedne pchnięcie uwolniło cię od wykonania tego, czego pragnąłeś, a na co nie starczyło ci odwagi. […] Wolno i z wysiłkiem płynął do brzegu. Słyszał jeszcze krzyki Roberty i miał w oczach jej obłędne, błagalne spojrzenie. Nie zabił jej przecież. Nie, dzięki Bogu, nie zrobił tego! Gdy jednak ociekający wodą znalazł się na brzegu, zaczął rozmyślać: czy uczynił to czy też nie? Nie pospieszył jej z pomocą, chociaż mógł ją ratować?”. W panice uciekł do Sondry, która powitała go radośnie, niczego nie zauważając. Próbował przemóc się i zataić swoje poruszenie grając z nią w golfa. Podczas wycieczki w towarzystwie Sondry i jej przyjaciół został aresztowany.

Witaj na moim portalu! Na co dzień pracuje w bibliotece, bardzo dużo czytam, można nazwać mnie typowym molem książkowym. Na blogu zamieszczam ciekawe wpisy z rożnych dziedzin wiedzy. Zapraszam do komentowania!
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)